Otaczaj się pięknem

Otaczaj się pięknem

niedziela, 28 września 2014

Wspomnienie lata

Błękitne niebo i słońce, ale to nie to samo słońce, które świeciło miesiąc temu.
Teraz zdradliwie kusi, by wyjść bez grubego swetra i tylko kalendarz przypomina, że lepiej nie ryzykować. Wspominam lato, które w tym roku mignęło w zastraszającym tempie.
Wspominam smakiem i zapachem czyli lawendowe ciasteczka.

czwartek, 18 września 2014

W temacie jabłek

Były upały, był cydr. Jednak lato powoli odchodzi, dlatego miejsce cydru zajmuje jabłkowy kompot i wszelkie wariacje na jego temat. Tym razem zwyczajnie, ot jabłka, cynamon i goździki, ale coś czuję, że się rozkręcam i to początek jabłkowego szaleństwa:) Swoją drogą spodobało mi się gotowanie kompotów, to wszystko za sprawą zapachu, który niesamowicie rozchodzi się po całym domu...

piątek, 12 września 2014

Z duszą

Coraz częściej sięgam po starocie, zamiast nowych mebli, wolę wysłużone krzesła i szafki, najchętniej wyrzuciłabym wszystko, ale tak się nie da. To znaczy dać to się może da, ale mój mąż psychicznie nie jest na to gotowy:) Zaczynam powoli, skrzynie, ramy, drabina, krzesło, ale chcę więcej. Meble z duszą to jest to, też tak macie?



środa, 10 września 2014

Dobre Strony

Szaro dzisiaj, deszczowo, zimniej niż zwykle, nosa z domu nie wysuwamy, ale są tego Dobre Strony. Siedzimy, herbatkę popijamy i dozujemy przyjemności, Dobre Strony już u nas. Tylko jak przeczytać coś, co czyta się w mig, a chce się czytać wolno? Mimi&Zorki dziękujemy kolejny raz:)

środa, 27 sierpnia 2014

Moje pomidory

Kupione przypadkowo, ogrodnik doradził, że to najlepsza ochrona przed mszycami. Po co pryskać, kiedy można naturalnie.
Ponieważ u nas wietrznie, a mszyce idą z wiatrem, co roku cierpiały moje zioła. W tym roku zioła całe, a w prezencie pomidorki. Dziękuję Panie ogrodniku, za rok nabędziemy więcej;)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Stuletnia Gospoda

Nauczyłam się odpoczywać. Tak, tak odpoczywać. Kiedy urodziłam Marikę, każdą jej drzemkę wykorzystywałam na pranie, sprzątanie, gotowanie itp. Skutkiem czego nie miałam czasu dla siebie. Jakiś czas temu przeorganizowałam swoje dni, teraz w porze drzemki córki odpoczywam, czytam książki, magazyny, delektuję się kawą i relaksuję się. Polubiłam leniuchowanie, dobrze mi z tym, chociaż należę do osób, które nie lubią marnować czasu. 
Mam za to za sobą kilka nieprzespanych nocy i nie jest to sprawka mojego dziecka, które zazwyczaj pięknie śpi. Powodem jest książka, którą miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia. Książka szczególna, z przepisami, a jednak nie jest to typowa pozycja kulinarna, chociaż jej okładka mocno to sugeruje. Mimo wszystko zaciekawi nie tylko osoby lubiące gotować.
"Stuletnia Gospoda" to historia, a właściwie wiele opowieści mieszkańców gospody, która między Bogiem, a prawdą lat ma znacznie więcej.  A skoro lat sporo, to i wspomnień wiele. Zgrabne wplecenie smacznych, czasami zapomnianych i jakże prostych przepisów na apetyczne dania, sprawiło, że wielokrotnie czytając nabierałam ochoty na właśnie takie potrawy. Chciałabym zasiąść kiedyś przy jednym ze stolików Stuletniej Gospody i poczuć magię tego miejsca.  Naprawdę jestem wdzięczna autorce, że przypomniała mi kilka naprawdę apetycznych przepisów.




czwartek, 14 sierpnia 2014

Kocia przekora

Moje obawy, że po przyjściu na świat Mariki, nasz kot nie odnajdzie się w nowej sytuacji, okazały się niepotrzebne. Charlie jest wobec niej delikatny, podchodzi ostrożnie, kiedy była zupełnie mała przybiegał na każdy jej płacz. Dziś widzę, że nawet droczy się z nią. Kiedy uda jej się do niego przypełzać, odsuwa się delikatnie, kiedy chce go pogłaskać, a właściwie niezdarnie capnąć, nie ucieka, nie wyciąga pazurów, ale delikatnie się odsuwa. Weszliśmy w okres intensywnych zabaw na podłodze i role się zmieniły. Czarek wyleguje się na Mariki macie lub śpi w jej łóżku,z którego właściwie nie korzystamy.