Moje obawy, że po przyjściu na świat Mariki, nasz kot nie odnajdzie się w nowej sytuacji, okazały się niepotrzebne. Charlie jest wobec niej delikatny, podchodzi ostrożnie, kiedy była zupełnie mała przybiegał na każdy jej płacz. Dziś widzę, że nawet droczy się z nią. Kiedy uda jej się do niego przypełzać, odsuwa się delikatnie, kiedy chce go pogłaskać, a właściwie niezdarnie capnąć, nie ucieka, nie wyciąga pazurów, ale delikatnie się odsuwa. Weszliśmy w okres intensywnych zabaw na podłodze i role się zmieniły. Czarek wyleguje się na Mariki macie lub śpi w jej łóżku,z którego właściwie nie korzystamy.
Otaczaj się pięknem
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 sierpnia 2014
poniedziałek, 17 lutego 2014
Charlie
O Czarku pisałam tutaj wiele razy, po pierwsze dlatego, że my uwielbiamy koty, a zwłaszcza naszego, a po drugie dlatego, że to kot szczególny. I nie piszę tego dlatego, że to mój kot. Wcześniej przez 18 lat miałam innego, więc wiem co mówię, Czaro jest szczególny. Dlaczego?
A dlatego, że uwielbia wodę. Przepychanki kto pierwszy pod prysznicem, są u nas czymś normalnym.
Czarek uwielbia również śnieg, zatem kiedy u wszystkich balkony i okna pozamykane są szczelnie, my nasze co chwilę otwieramy,bo kot domaga się wyjścia. I tylko modlę się, by nikt z sąsiadów nie pomyślał, że my go tam więzimy:)
A dlatego, że uwielbia wodę. Przepychanki kto pierwszy pod prysznicem, są u nas czymś normalnym.
Czarek uwielbia również śnieg, zatem kiedy u wszystkich balkony i okna pozamykane są szczelnie, my nasze co chwilę otwieramy,bo kot domaga się wyjścia. I tylko modlę się, by nikt z sąsiadów nie pomyślał, że my go tam więzimy:)
Jeśli czasami niechcący stanę mu na ogonie, to nie syknie, nie zapiszczy, tylko wyciąga kitę i siada obok.
Bardzo obawialiśmy się, jak nasz rozpieszczony Czarek zareaguje na Marikę. Obawy okazały się zbędne, Czarek stał się bardziej delikatny, już głośno nie skacze. Kiedy ona płacze, przybiega, sprawdza, zagląda. Jeśli się poruszy czy przebudzi, jeszcze zanim my to zauważymy, on już czuwa. Jak starszy brat:)
I mogłabym tak w nieskończoność opisywać Czarka, ale zamiast marnować czas, idę podrapać go po brzuchu:)
A kiedy kończy zabawy na śniegu, to wraca do domu i puka jak człowiek:)
piątek, 24 stycznia 2014
Niespodzianka
Ostatnio około 18 zadzwonił mój telefon, miła pani zapytała czy będę w domu między 19:30 a 20, ponieważ ma dla mnie przesyłkę. Spodziewałam się chusty do noszenia, którą zamówiłam kilka dni wcześniej i paru książek, więc niczego niespodziewanego nie oczekiwałam.
Około 20 dzwonek do drzwi, otworzył mój mąż i odebrał przesyłkę, następnie wszedł do salonu i powiedział:
- No, żona masz cichego wielbiciela:) (I wręczył mi bukiet kwiatów)
- Ja? ( zapytałam zdziwiona i pomyślałam, że to on zrobił mi niespodziankę)
- Jest bilecik, przeczytaj od kogo. (W tym momencie zrozumiałam, że nie są to kwiaty od mojego męża)
Dawno temu, kiedy byłam na studiach, a Polska nie była jeszcze w UE (czyli dawno temu):), byłam aupair w Londynie. Do tej pory utrzymuję kontakt z rodzinką u której mieszkałam, wysyłamy sobie prezenty z racji różnych okazji i odwiedzamy się. Generalnie mamy bliski kontakt. Kwiaty były od nich, nie spodziewałam się ich, ponieważ tego dnia, otrzymałam od nich paczkę. Było mi bardzo miło, że i oni cieszą się naszym szczęściem. Kwiaty sprawiły mi ogromną radość również dlatego, że przyszły kiedy za oknem była straszna szaruga, a ja wręcz potrzebowałam kolorów.
Tak, tak, nie tylko mnie ucieszyły kwiaty. Czy widzicie kto tam się skrada? Czarek nie mógł sobie darować, ale wybaczam mu, bo jest bardzo troskliwy wobec naszej M. Ale to zasługuje na osobny wpis.
czwartek, 1 sierpnia 2013
Czarek-zegarek
Charlie to przytulanka, uwielbia się tulić i łasić. Domaga się tego nieustannie miaucząc i nas zaczepiając. Oczywiście po każdej nawet naszej najkrótszej nieobecności, jest obraza majestatu, a następnie długie przytulanie.
Ale Czarek ma jeszcze inne oblicze. To kot "morderca", wszystko co się rusza i lata jest jego, dzięki temu nie mamy w domu komarów, chociaż pod domem jest las i staw. Całe szczęście, że nie wychodzi z domu, wolę nie myśleć co by się działo. Oczywiście każde złapane żyjątko, czy to komar, ważka czy motyl, zawsze jest przynoszone do nas na łóżko. Co do motyli, to w tym tygodniu, aż trzy wleciały do naszego mieszkania, nie pytajcie jaki był ich los. To niesamowite, że kot potrafi nosić w pysku motyla, nie robiąc mu jednak krzywdy. Całe szczęście, że motyl Paź Królowej nie jest w Polsce pod ochroną. Łóżko w naszej sypialni to kolejna sprawa, Czarek ma w nim swoje miejsce, ale ostatnio zajmuje go coraz więcej. Z tęsknoty potrafi też do łóżka wnieść buty, tak, tak przynosi je w pysku..
Najwygodniej w mojej torebce
Czarek motylożerca
Czaro w łóżku
Siedząc w kominku mam lepszy widok
Lubię siedzieć w rzodkiewce
i w pudełku...
piątek, 28 czerwca 2013
Czerwcowe okazje
" Kwiat jest uśmiechem rośliny"
Peter Hille
Czerwiec to dla mnie miesiąc wielu specjalnych dni, dlatego też przez ten czas, w naszym domu goszczą kwiaty.
Niestety Czarek nie przepada za kwiatami w wazonie, kiedyś takie pojedyncze kwiatki wyjmował i przynosił mi do łóżka, teraz zazwyczaj wyjmuje je z wazonu i zostawia obok. Mamy niski stolik przy kanapie, więc wystarczy, że stanie na dwóch łapach, by sięgnąć to co tak bardzo kusi. Ma swój własny zmysł artystyczny...
Zakupiłam pele mele do mojego gabinetu, niestety zanim trafiło na ścianę, ktoś zrobił sobie wygodne łóżeczko. Okazuje się, że Charlie ma nie tylko zmysł artystyczny, ale jest również bardzo pomysłowy.
czwartek, 9 maja 2013
Dłuuugi weekend
Długi weekend dobiegł końca, dla mnie był to weekend pod hasłem remont.
Z jednej strony nie lubię remontów; kurz, bałagan i całe to zamieszanie źle na mnie działają, ale z drugiej strony podoba mi się, bo jest to zawsze okazja do zmian i nabycia kilku nowości.
Na Charliego remont wpłynął bardzo negatywnie, zupełnie nie potrafił się odnaleźć w tej całej sytuacji, w przeciwieństwie do mojego poprzedniego kota, który był zawsze zaciekawiony, co takiego robimy.
Charlie generalnie ma ciężkie dni, kiedy w kwietniu stopniał śnieg, miał depresję, on tak uwielbia zimę, a teraz zrobiło się upalnie i jemu naprawdę jest ciężko, leży w cieniu, chłodzi się pod prysznicem, dzisiaj w trakcie ulewy i burzy poczuł ulgę, leżał na fotelu, na balkonie i delektował się deszczem. Co do balkonu, nareszcie i tam zawitała wiosna, jest lawenda, mięta, melisa (obgryzana regularnie przez Czarka), rozmaryn i oregano, a powoli wzrasta również rukola i rzodkiewka.
A po remoncie Czaro zamieszkał na drabinie.
wtorek, 19 lutego 2013
Zima wróciła
Zima wróciła i to ze zdwojoną siłą, sypie od wczoraj, a końca nie widać. No cóż, jakoś trzeba to przetrwać, zaszywam się w domu, w cieple, z kubkiem gorącej herbaty i jak zwykle nadrabiam książkowe zaległości.
W zeszłym tygodniu dotarła do mnie trzecia już cześć "Subiektywnego przewodnika po małych przyjemnościach" Mimi i Sebastiana, jak zwykle zakładka okazała się zbędna, a wszelkie próby powolnego czytania, by móc delektować się tą książką, zakończyły się fiaskiem. Książkę pochłonęłam w jeden dzień.
Zazwyczaj nie lubię czytać i oglądać kolejnych części, wznowień filmów czy książek, jednak w przypadku "Subiektywnego przewodnika..." wręcz przeciwnie, każdy kolejny tom niesie ze sobą wiele nowego, równie ciekawego, piękne zdjęcia opatrzone przemyślanymi opisami i komentarzami, smaczne i proste przepisy, ciekawostki, a miejscami humorystyczne fragmenty, czy można chcieć więcej? Tak, można- kolejnego tomu;)
Jesienno-zimowe wydanie "Subiektywnego przewodnika..." ma w sobie cząstkę mnie, Moniko i Sebastianie jest nam niezmiernie miło, że o nas wspomnieliście, mamy nadzieję, że spodobał się Wam nasz mały upominek, patrząc na zdjęcie widzę, że ma się dobrze, od początku wiedziałam, że będzie mu tam dobrze, ma namiastkę swojej natury:)
Dziękuję za odzew pod ostatnim postem, widzę, że podzielacie moje zdanie, wystawy nie są dobre dla zwierząt, a już tym bardziej jeśli maja miejsce w głośnych i zatłoczonych galeriach handlowych. Dziękuję również za miłe słowa na temat naszego Charliego, jest nam niezmiernie miło. Charlie od wystaw trzyma się z daleka, ma ciekawsze zajęcia, jak zobaczył, że sypie śnieg, wyrwał na balkon i dzięki temu, kiedy dookoła wszyscy sąsiedzi mają balkony zasypane śniegiem nasz praktycznie jest odśnieżony, a wszystko to zasługa Czarka:)
niedziela, 17 lutego 2013
Dzień Kota
Z racji dzisiejszego święta, post typowo koci. Nie mogę uwierzyć, że Charlie ma już półtora roku, kiedy do nas trafił miał pięć tygodni, płakał, musieliśmy karmić go mlekiem, chyba za szybko odebrano go mamie, teraz to już duży chłopak, stał się odważny i nie piszczy z byle powodu. Jest zupełnie inny niż nasz poprzedni kot, który był ze mną przez 18 lat, dostałam go jeszcze w szkole podstawowej, jednak jest tak samo kochany.
Zdjęcia Charliego wysłałam na konkurs, jeśli chcecie możecie na niego zagłosować tutaj.
Dziś w jednej z galerii handlowych w Trójmieście była wystawa kotów, koty piękne, było co podziwiać, ale naszła mnie taka dziwna myśl. Czy właściciele owych kotów to naprawdę miłośnicy zwierząt czy może chodzi tutaj wyłącznie o biznes. Większość z nas przyzna, że spędzenie kilku godzin w zatłoczonym i głośnym sklepie jest męczące, a co dopiero dla takiego zwierzaka, który co chwilę jest dotykany przez obce osoby, fotografowany i zupełnie nie wie o co chodzi. Wszystkie te koty były nad wyraz spokojne, bez względu na rasę, zastanawiam się czy były w takim szoku, czy może coś im podano, bo nie wierzę, że tak dobrze czuły się w galerii handlowej:)
piątek, 4 stycznia 2013
Pakowanie prezentów
Dzisiejszy post jest kontynuacją tego, co ukazało się przed świętami, pisałam wówczas o tym jak zapakuję prezenty, pokazałam kilka zdjęć, ale nie pokazałam mojego wiernego pomocnika.
Zatem czas na małe sprostowanie.
Papier przed użyciem warto ogrzać kocim futrem.
Niepotrzebne folie mogą się przydać, wszak wylegiwanie się na nich to czysta przyjemność.
"W tym roku nie korzystamy z ozdobnych torebek? To nawet dobrze, wygodnie się w nich śpi"
W trakcie pakowania musiałam ratować wszystkie szpulki, sznurki i tasiemki, ponieważ te cieszyły się największą popularnością, jak widać Charlie jest bardzo na czasie.
Co do brudnego nosa (jak zwykle), został umyty tuż przed Wigilią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















