A dlatego, że uwielbia wodę. Przepychanki kto pierwszy pod prysznicem, są u nas czymś normalnym.
Czarek uwielbia również śnieg, zatem kiedy u wszystkich balkony i okna pozamykane są szczelnie, my nasze co chwilę otwieramy,bo kot domaga się wyjścia. I tylko modlę się, by nikt z sąsiadów nie pomyślał, że my go tam więzimy:)
Jeśli czasami niechcący stanę mu na ogonie, to nie syknie, nie zapiszczy, tylko wyciąga kitę i siada obok.
Bardzo obawialiśmy się, jak nasz rozpieszczony Czarek zareaguje na Marikę. Obawy okazały się zbędne, Czarek stał się bardziej delikatny, już głośno nie skacze. Kiedy ona płacze, przybiega, sprawdza, zagląda. Jeśli się poruszy czy przebudzi, jeszcze zanim my to zauważymy, on już czuwa. Jak starszy brat:)
I mogłabym tak w nieskończoność opisywać Czarka, ale zamiast marnować czas, idę podrapać go po brzuchu:)
A kiedy kończy zabawy na śniegu, to wraca do domu i puka jak człowiek:)
