Otaczaj się pięknem

Otaczaj się pięknem
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włochy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

Pompeje

Mamy jesień, no cóż taka kolej rzeczy, zamiast się martwić, wspominam sobie urlop, który był przecież nie tak dawno...
Pompeje były jednym z ważniejszych punktów naszego wyjazdu. Pompeje a dawniej Pompeja są miastem we Włoszech, dokładnie w rejonie Kampanii, które w 79 roku zostały zniszczone przez erupcję wulkanu. To niesamowite cesarstwo rzymskie zostało całkowicie zasypane popiołem wulkanicznym i właśnie dzięki temu obecnie możemy podziwiać to starożytne rzymskie miasto. To niesamowite, ale dzięki erupcji zachowały się nie tylko budowle, ale również naczynia, monety, malowidła ścienne, a nawet ciała ludzi i zwierząt.
Zwiedzanie tego muzeum-miasta w sierpniu nie jest dobrym pomysłem, ponieważ ciężko tam o cień, a temperatury są bardzo wysokie, jednak warto, zwłaszcza kiedy dochodzi się do pięknego punktu z którego rozpościera się niesamowity widok na ogromny wulkan, jakim jest Wezuwiusz.
Pompeje to miejsce piękne i magiczne, niestety miasto regularnie jest niszczone, po pierwsze przez turystów, którzy nie zawsze zachowują się tak jak należy, po drugie niestety rejony te nawiedzane są przez trzęsienia ziemi, również II wojna światowa przyczyniła się do znacznych zniszczeń, ponieważ to właśnie tu miały miejsce dwa bombardowania. Nadal istnieje nieodkopana część Pompejów i Herkulanum, kolejnego miasta zasypanego błotem wulkanicznym.





wtorek, 20 sierpnia 2013

I po urlopie...

Przepraszam za tak długą ciszę tutaj na blogu oraz u Was, wszystko było spowodowane naszym wakacyjnym wyjazdem. Jesteśmy na miejscu, Czarek wrócił od dziadków, wszystko powoli wraca do normalności.
     Ostatnie dwa tygodnie spędziliśmy we Włoszech, a dokładnie w Kalabrii- regionie słynącym z niebezpiecznej mafii, która jest najpotężniejszą organizacją przestępczą we Włoszech, ale spokojnie jesteśmy cali i zdrowi, obeszło się też bez trzęsienia ziemi i pożaru, tak jak to było rok temu;) Niektórzy  pytali, ale czemu właśnie Kalabria (większość osób kojarzy ten rejon z mafią i szramą na policzku oraz biedą), no cóż aby móc wydać opinię na jakiś temat, trzeba to poczuć na własnej skórze. O kalabryjskiej Ndranghety mówi się faktycznie sporo, przez pewien czas nawet kierowała nią Polka, jednak my czuliśmy się naprawdę bardzo bezpiecznie.

Kalabria to piękne, kamieniste plaże, cudna pogoda, lody w niesamowitych smakach (lukrecja, figowe, z serem ricotta, marchewkowe, a nawet paprykowe), to wspaniałe kulinarne smaki i zapachy, pyszna kawa oraz góry i morze na wyciągnięcie ręki. Czyż można chcieć więcej? Leżeć na plaży i mieć tuż za sobą góry?

Kalabria słynie z lukrecji, z której robi się nie tylko wspomniane wyżej lody, ale również cukierki, nalewki i inne pyszności, wszystko pod warunkiem, że lubi się ten smak, ja akurat należę do niewielkiej liczby osób, która zajada się czarnymi żelkami właśnie o smaku lukrecji, więc to coś w sam raz dla mnie. Dlatego o lukrecji będzie jeszcze osobny wpis.
Kalabria to ogromne ilości papryki peperoncino, można ją kupić pod różną postacią, jest też dodatkiem do wielu potraw, a nawet słodyczy np czekolady, robi się z niej nawet miód.
Kalabria to również cebula Cipolla Rossa di Tropea, jest tutaj tak popularna, że ma nawet swoje święto, ale jest to jak najbardziej zrozumiałe, ponieważ jej smak jest niesamowity. Tak jak z lukrecji czy papryki peperoncino, z cebuli również tworzy się tutaj cuda np. dżem czy miód.
Tak jak przystało na Włochy nasze wakacje były pod hasłem makaronów, serów, pysznej oliwy, a także rukoli, która smakuje tutaj zupełnie inaczej. 

Oczywiście wakacje to nie tylko uczta dla podniebienia, to również podróże te bliższe i te dalsze, jednak w tym roku ze względu na mnie, musieliśmy troszkę ograniczyć zwiedzanie, a szkoda, bo wsiadając tutaj w pociąg można udać się do naprawdę pięknych miejsc.
Po dwutygodniowym pobycie w Praia a mare mam trochę spostrzeżeń i z nimi właśnie chciałabym się z wami podzielić, ale to już innym razem...